Warning: include_once(//komp/head.php): failed to open stream: No such file or directory in /2007/159.php on line 4

Warning: include_once(): Failed opening '//komp/head.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php54/lib/pear') in /2007/159.php on line 4
SZCZYT EUROPEJSKI - DZIEŃ DRUGI


23.06.2007 GODZ. 06.00

Po wielogodzinnych negocjacjach szczyt europejski w Brukseli zakończył się w sobotę nad ranem przyjęciem kompromisu, który przewiduje, że krytykowany w Polsce system głosowania podwójną większością w Radzie UE wejdzie w życie dopiero 1 listopada 2014 roku, chociaż sam nowy traktat ma zacząć obowiązywać już w 2009 roku, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Do tego czasu mają obowiązywać korzystne dla Polski zasady dotyczące podejmowania decyzji z obowiązującego traktatu nicejskiego. Praktycznie Polska będzie jednak mogła aż do 31 marca 2017 roku wykorzystywać te rozwiązania, bo wywalczyła na szczycie, że w tym okresie przejściowym na wniosek któregoś z krajów można będzie podjąć decyzję w w głosowaniu według starych zasad.

GALERIA ED w LUBLINIEGALERIA ED w LUBLINIEGALERIA ED w LUBLINIEGALERIA ED w LUBLINIEGALERIA ED w LUBLINIE
GALERIA ED w LUBLINIEGALERIA ED w LUBLINIEGALERIA ED w LUBLINIEGALERIA ED w LUBLINIEGALERIA ED w LUBLINIEGALERIA ED w LUBLINIE
ŹRÓDŁO : European Commission > Audiovisual Service - KLIKNIJ NA OBRAZEK ABY POWIĘKSZYĆ

"W okresie przejściowym do 31 marca 2017 roku, kiedy decyzja ma być przyjęta większością kwalifikowaną, jeden z członków Rady może poprosić, aby decyzja została podjęta większością kwalifikowaną opisaną w (...) obecnym traktacie" - głosi mandat.

Jak interpretować taki ogólny zapis? "To oznacza, że jeśli kraje zbudują mniejszość blokującą wynikającą z traktatu nicejskiego, decyzja nie zapada" - wyjaśnił PAP rzecznik niemieckiego przewodnictwa Martin Kotthaus.

Traktat z Nicei przydziela krajom członkowskim zróżnicowaną liczbę głosów (tzw. głosy ważone). Cztery najludniejsze państwa (Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy) mają po 29 głosów, a wraz ze zmniejszającą się liczbą ludności redukuje się także liczba głosów - od 27 w przypadku Polski i Hiszpanii po 3 w przypadku Malty. Do podjęcia decyzji potrzebna jest zgoda państw mających w sumie 255 głosów (około 74 proc. ze wszystkich 345 głosów), a do zablokowania decyzji wystarcza 91 głosów.

Jednocześnie dla zabezpieczenia roli państw większych wprowadzono zasadę, iż podjęcie decyzji wymaga wsparcia jej przez kraje reprezentujące łącznie co najmniej 62 procent ludności całej Unii Europejskiej.

Przyjęty na szczycie mandat stanowi, że "system głosowania podwójną większością (dokładnie przepisany z projektu eurokonstytucji - PAP) zacznie obowiązywać od 1 listopada 2014 roku, a obecny (nicejski - PAP) system głosowania większością kwalifikowaną będzie stosowany do tej daty".

System podwójnej większości zmienia zupełnie obowiązującą dotychczas filozofię obliczania kwalifikowanej większości, odchodząc od "ważonych" głosów na rzecz tzw. podwójnej większości państw i obywateli. Zakłada on, że do podjęcia decyzji potrzeba co najmniej 55 proc. państw Unii (nie mniej niż 15) reprezentujących co najmniej 65 proc. jej ludności.

W systemie podwójnej większości do zablokowania decyzji trzeba ponad 45 proc. państw lub 35 proc. ludności zamieszkującej co najmniej cztery państwa.

Dlaczego prezydent Lech Kaczyński tak bardzo zabiegał na szczycie o jak najdłuższy okres obowiązywania systemu nicejskiego, nawet do 2020 roku? Gdyż w porównaniu z nim system podwójnej większości ogranicza możliwości blokowania decyzji przez Polskę, Hiszpanię i mniejsze kraje, a zwiększa w wypadku Niemiec (bo mają 17 proc. ludności rozszerzonej Unii wobec 8 proc. w wypadku Polski), jak również pozwala zachować je Francji, Wielkiej Brytanii i Włochom. Na "wielką czwórkę" przypada łącznie 53,7 proc. ludności rozszerzonej Unii Europejskiej.

Na szczycie w Brukseli Polska wywalczyła też wzmocnienie tzw. hamulca bezpieczeństwa, zwanego kompromisem z Joaniny (Janiny - od miejscowości w Grecji), który był już przewidziany w projekcie eurokonstytucji. Umożliwia on krajom odwlekanie decyzji przez "rozsądny czas", nawet jeśli nie mają one wystarczającej mniejszości blokującej.

Od 1 listopada 2014 roku ten hamulec będzie można uruchomić, kiedy decyzje zostaną zakwestionowane przez państwa zamieszkane przez co najmniej 26,25 proc. unijnej ludności (dokładnie trzy czwarte z 35 proc.). Traktaty nie precyzują, co to znaczy "rozsądny czas".

"(W tym czasie - PAP) Rada czyni wszystko, co leży w granicach jej uprawnień, aby w rozsądnym terminie (...) osiągnąć zadowalające rozwiązanie wątpliwości podniesionych przez członków Rady" -czytamy w deklaracji wyjaśniającej działanie kompromisu z Joaniny.

"Jeśli jakaś decyzja dotyczy ważnego interesu narodowego krajów powołujących się na Joaninę, to Rada UE będzie kontynuować negocjacje, aż znajdzie rozwiązanie je satysfakcjonujące. W praktyce w Unii zawsze robi się wszystko, by znaleźć kompromis" - powiedział PAP rzecznik Komisji Europejskiej Mikołaj Dowgielewicz.

Na wniosek Polski od 1 kwietnia 2017 roku, kiedy nicejski system głosowania ostatecznie przestanie funkcjonować, mechanizm z Joaniny będzie łatwiej zastosować. Ten hamulec bezpieczeństwa będą mogły uruchomić kraje zamieszkane przez 19,25 proc. ludności (55 proc. z 35 proc.).

Prezydent Lech Kaczyński był szczególnie zadowolony z tego zapisu, wskazując, że "to tyle, ile mają razem np. Polska i Francja".

Francja (61,5 mln) i Polska (38 mln) stanowią obecnie 20,18 proc. ludności UE (493 mln). Prawdopodobne jest jednak, że w wyniku kolejnych rozszerzeń UE proporcje te ulegną zmianie, zwłaszcza po przyjęciu Turcji, która dziś liczy 73,4 mln, i ma wysoki wzrost demograficzny. Gdyby dziś Turcja weszła do UE, odsetek ludności Polski i Francji liczonych łącznie spadłby do 17,6 proc.

W przeciwieństwie do projektu eurokonstytucji, mandat nowego traktatu nie przewiduje daty, kiedy kompromis z Joaniny przestanie obowiązywać. To oznacza, że został wprowadzony na zawsze. Chyba że Unia zdecyduje się w przyszłości przyjąć kolejny nowy traktat; wtedy zmianie mogą ulec wszystkie zapisy dotyczące podejmowania decyzji.

Forsowany przez Polskę przed szczytem tzw. system pierwiastkowy w żaden sposób nie został uwzględniony w mandacie Konferencji Międzyrządowej, która do końca bieżącego roku, może nawet już na szczycie w październiku, przyjmie nowy traktat. 21-22 czerwca w Brukseli propozycja "pierwiastka" znalazła poparcie jedynie ze strony Czech.

"Popierało nas jedno państwo, 25 było przeciw - powiedział Lech Kaczyński na konferencji prasowej na zakończenie szczytu. - W UE nie jest tak, że mając poparcie jednego państwa można przeforsować swój pogląd". "Ale uważam, że udało nam się znacznie lepiej niż mogłem sobie wyobrazić przed trzema dniami" - dodał.


22.06.2007 GODZ. 22.30

Negocjacje w sprawie traktatu UE są bardzo trudne - ocenił w piątek wieczorem w wywiadzie dla TVP1 premier Jarosław Kaczyński. W jego ocenie Polska nie uzyskała tego, co uważała za minimum i gdyby szczyt UE w Brukseli dobiegał końca w tej chwili, to musiałby zakończyć się polskim wetem.

P"Gdyby mnie pan w tym momencie zapytał, jak się skończą (negocjacje), to sądziłbym, że skończą się wetem, bo nieustępliwość naszych partnerów jest naprawdę bardzo daleko idąca i obawiam się, że nie będzie innego wyjścia" - podkreślił J. Kaczyński w wywiadzie dla TVP1. Dodał, że bardzo nad tym boleje.

W ocenie szefa rządu, Polska nie uzyskała tego, co uznała za minimum minimorum. "Przynajmniej dotychczas i obawiam się, że to już się nie zmieni" - uważa.

Premier podkreślił, że Polska zdecydowała się zająć twarde stanowisko, bo jest pewna granica ustępstw. "Poszliśmy w tych ustępstwach bardzo daleko, nie można się cofać bez przerwy" - zaznaczył.

J. Kaczyński zwrócił uwagę, że strona polska chciała kompromisu, "opracowała plan B, różne ustępstwa, różne warianty". "Zrezygnowaliśmy z czegoś, co uważamy za zdecydowanie najlepsze dla Europy, ale i dla Polski. Ale okazało się, że tu są jakieś interesy, jakieś związki między państwami, które powodują, że się nie chce ustąpić, że coś się proponuje, ale to coś jest daleko zbyt małym, by móc się na to decydować" - powiedział premier.

Jak podkreślił, Polska była gotowa, "no i jest jeszcze ciągle gotowa", chociaż - jak zastrzegł szef rządu - "obawia się, że to już teraz jest czas przeszły, do tego by, przy niewielkim jeszcze ustępstwie z drugiej strony, pójść na kompromis". "Ale niestety okazało się, że to była wola całkowicie jednostronna" - uważa.

Na pytanie dziennikarza, dlaczego zrezygnowaliśmy z pierwiastka J. Kaczyński odparł, że strona polska w licznych prowadzonych dotychczas rozmowach "zetknęła się z murem" w tej sprawie. "Uważaliśmy, że to co jest naszym celem, czyli pewnego rodzaju moderacja, złagodzenie rozwiązań konstytucyjnych, rozłożenie ich wchodzenia w czasie, (...) można to załatwić inaczej niż przez pierwiastek" - ocenił szef rządu.

J. Kaczyński uważa, że "można to jakoś zorganizować", żeby i założenia niektórych państw - głównie prezydencji niemieckiej - że nie wolno naruszać sfery instytucjonalnej było spełnione, i propozycja Polski dotycząca modyfikacji systemu głosowania była zrealizowana.

Szef rządu pytany, kto poniesie odpowiedzialność za porażkę szczytu odpowiedział, że "ci, którzy nie byli gotowi nawet tylko na to, żeby wpisać pewne rzeczy do dyskusji" na Konferencję Międzyrządową.

"Przecież my byliśmy gotowi powiedzieć w każdej chwili: +tamte sprawy odkładamy, wpiszmy sprawę sposobu głosowania do tego, co ma określać kształt Konferencji Międzyrządowej+. To z naszego punktu widzenia wystarczy, jeszcze będziemy mieli pół roku do dyskusji" - mówił J. Kaczyński.

...............

Kanclerz Niemiec Angela Merkel chce zaproponować szefom państw i rządów UE uchwalenie mandatu na Konferencję Międzyrządową, w razie konieczności, bez udziału Polski - powiedział w piątek wieczorem jej rzecznik. Merkel zaproponowała, żeby 26 państw członkowskich UE zadecydowało bez Polski o zwołaniu Konferencji Międzyrządowej.

"Niemiecka kanclerz chce podjąć na szczycie decyzje bez Polski. Niemieckie przewodnictwo chce uzyskać wspólny mandat 26 pozostałych krajów na Konferencje Międzyrządową" - powiedział Ulrich Wilhelm. Podkreślił, że kanclerz "nie może zaakceptować impasu w Europie".

Postępy minionych sześciu miesięcy muszą, według Merkel, doprowadzić do wspólnego mandatu na Konferencję Międzyrządową. Jak powiedział jej rzecznik, Polska będzie wtedy miała szansę przyłączyć się do narad. "Polska miałaby później możliwość włączenia się do konsensu jesienią na Konferencji Międzyrządowej" - dodał.

Według agencji dpa, jest to najwyraźniej reakcja szefowej niemieckiego rządu na najnowszą polską groźbę weta. Niemiecka agencja zwraca też uwagę, że z prawnego punktu widzenia mandat na Konferencję Międzyrządową można przyjąć większością głosów.

...............

Można otworzyć Konferencję Międzyrządową bez Polski, ale by przyjąć traktat trzeba jednomyślności - powiedział PAP niemiecki europarlamentarzysta, szef Komisji ds. konstytucyjnych w Parlamencie Europejskim Jo Leinen.

"Merkel nie miała wyboru. Ma nadzieję, że w ciągu najbliższych 5- 6 miesięcy uda jej się zmienić sytuację" - powiedział PAP Leinen, komentując informację, że niemiecka kanclerz Angela Merkel zaproponowała, by zwołać Konferencję Międzyrządową w sprawie unijnego traktatu bez względu na stanowisko Polski.

Leinen przypomniał, że w 1985 roku, przy sprzeciwie Wielkiej Brytanii, otwarto Konferencję Międzyrządową w sprawie negocjacji Jednolitego Aktu Europejskiego, która zakończyła się kompromisem.

...............

Negocjacje z Polską trwają - powiedział w piątek w Brukseli szef Komisji Europejskiej Jose Barroso, po tym gdy Polska odrzuciła wstępny projekt kompromisu w sprawie głosowania w Radzie UE.

...............

Polska odrzuciła w piątek wieczorem wstępny kompromis w sprawie podejmowania decyzji w Radzie UE, przedstawiony przez Niemcy na trwającym w Brukseli szczycie. Propozycje są nie do zaakceptowania - powiedział wiceminister w Kancelarii Premiera Andrzej Sadoś.

"To, co w tej chwili jest na stole negocjacyjnym, to są propozycje, których strona polska zaakceptować nie może" - oświadczył Sadoś w Warszawie. "W tej chwili mamy do czynienia ze swego rodzaju regresem" - dodał.

Już po tej deklaracji prezydent Lech Kaczyński po raz kolejny spotkał się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

PAP dowiedziała się, że elementem niemieckiej propozycji jest też zwiększenie zapisanego w unijnej konstytucji progu mniejszości blokującej w Radzie UE z 4 do 5 krajów (zamieszkanych przez 35 proc. obywateli UE).

Wcześniej Polska skarżyła się, że system z Traktatu Konstytucyjnego uprzywilejowuje cztery największe kraje: Niemcy, Francję, Włochy i Wielką Brytanię, ponieważ wystarczy, że porozumieją się trzy z nich i uzgodnią swoje stanowisko z dowolnym czwartym państwem, by zablokować każdy projekt na forum Rady UE. W wariancie proponowanym teraz przez kanclerz Merkel, kraje te musiałyby szukać jeszcze jednego sojusznika.

"Wiem, że z Polską jest problem, ale negocjacje są kontynuowane" - powiedział w przerwie obrad przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso.

Według informacji PAP, spotkanie Merkel-Kaczyński, rozpoczęte około godz. 20, odbywa się na prośbę strony polskiej.

Odrzucone przez Polskę niemieckie propozycje, popierane przez Francję, zakładały, że do 2014 roku będą obowiązywały korzystne dla Polski zasady głosowania w Radzie UE, a hamulec bezpieczeństwa - tzw. kompromis z Joaniny, który miał obowiązywać według eurokonstytucji do 2014 roku - ma być mechanizmem do 2022 roku lub nawet "na zawsze". Ponadto Polska i Hiszpania miały dostać dodatkowych eurodeputowanych (14 do podziału dla obu krajów).

Andrzej Sadoś potwierdził, że "na stole negocjacyjnym" jest "kompromis z Joaniny", bardzo znaczące wydłużenie zasad obowiązywania systemu nicejskiego, jak również "inne elementy".

Dyplomaci w Brukseli zdążyli już ogłosić "wstępne porozumienie" w sprawie tych propozycji. Niemcy i Francja wiązały z nimi duże nadzieje. Rzecznik prezydenta Francji David Martinon zapowiedział, że gdy tylko Warszawa da zielone światło do porozumienia, Nicolas Sarkozy nie będzie szczędził wysiłków, by wraz z Niemcami przekonać pozostałych partnerów w UE do zgody na ten kompromis.

Od czwartku trwa w Brukseli szczyt europejski, którego celem jest przyjęcie mandatu na otwarcie Konferencji Międzyrządowej. Ma ona do końca roku przyjąć nowy traktat UE. Zastąpi on eurokonstytucję odrzuconą przez Francję i Holandię w referendach.


PIERWSZY DZIEŃ SZCZYTU


ŹRÓDŁA

http://euro.pap.com.pl


Warning: include_once(//komp/foot.php): failed to open stream: No such file or directory in /2007/159.php on line 88

Warning: include_once(): Failed opening '//komp/foot.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php54/lib/pear') in /2007/159.php on line 88